niby byliśmy osobno albo razem z innymi, ale każde

samo

z tym pragnieniem despoty, prostaczka, dandysa

mieć niemożliwe, niech koi koniecznością, zmieniać świat

swym spojrzeniem! Dostać ten diament! Więc on

eksplodował z niepokoju i z poczucia pustki,

choć był szalejącą, rozrastającą się dżunglą,

a ja i dziś myślę: Co? Mam tak stać i wyznawać miłość

i okazywać żal i gubić się w domysłach i snuć refleksje?!

Tak