Solo Berkeley (solipsystycznie)
Czekałam na niego
w dolinie kamieniołomu nad morzem. Za mną
białe promieniujące skały, niżej
kamienisty, krzewiasty brzeg — na cały horyzont
słońce i świecąca woda. Nie
nadchodził.
Spacerowałam jak po estradzie: równo, biało, blask
z góry i spod stóp. Sprawdziłam zegarek: chodził. To
cykanie