Dokoła czworoboki wojsk. Wyciągnięte jak struny, barwne jak grzędy kwietne, świecą nieskończone szeregi żołnierzy.
Chodniki, okna, balkony zalał ciekawy tłum.
Cisza.
Nagle z dwóch stron wybuchają orkiestry ukochanym hymnem:
„Jeszcze Polska....”
Przeleciały chorągiewki szwoleżerów eskorty.
Naczelnik.
Idzie przed szeregami. Gdziekolwiek przejdzie — tam zapala się krótka błyskawica oficerskiej szabli i przepływa miarowa fala prezentowanej broni.
Za nim dostojnicy cudzoziemscy i nasi. Sztab.
Msza polowa, dziękczynna.