— Byczo!

Naprawiają wóz, dygują skrzynię. Siadają, gdzie kto może.

Ja jestem w tryumfie niesiony na rękach.

— Trza go wziąć do meldunku — odzywa się ktoś.

— No! — potwierdzają.

— Kiep44 jestem, jak go nie przedstawię Dziadkowi.

— Bez śpasów45, Szczapa!

Wszystko śpiewa we mnie z radości.

Jakie życie jest piękne!

Spod jasnego słońca, szeroko, jak okiem sięgnąć, woła — świat.