wybladłych mnichów.

Były tam jakieś pozłociste kłosy,

i trawy

pełzające jak żywe rude włosy...

a nad tym wszystkim wisiały mgły

niby potworne wieko wszechmogiły,

duszące mgły...

rozwłóczyły się po całej polanie,

i z wolna, nieubłaganie

ćmiły kwiatowe blaski, ćmiły, ćmiły...