Teraz wrócę już zaraz ze swojego koncertu,

pełen owacji,

recytacji

i wibracji,

jak potrącona mandolina.

Kiedy wbiegnę po schodach i stanę na progu.

mops ugryzie mnie w łydkę,

a ty podniesiesz się wolno ze swojego maleńkiego, utulnego fotelika.

Będziesz wyższa i smuklejsza niż zwykle,

a po końcach loków, co ci spadają na szyję, poznam, żeś na mnie czekała.