po czarnej pooranej szynami tważy

spłynęły łzami tramwajuw.

jeszcze i jeszcze

bezkształtne, wypukłe

domy czarne, obślizgłe, karmione deszczem

napęczńały, jak gąbki,

napuhły,

rozlały śę, rozpełzły rozdęte, stulice

wystąpiły ńa hodńiki z ćemnośći,

zsunęły śę,