gdy go, zwleczone na źemię, nuż robotńiczy zażynał,
tłum śę na trupa żućił krew buhającą żłopać.
z żyćem rozgranym pod ręce na świata szerokie trakty
wyszliśmy rano, śpiewając, z płahtą koloru flamingo.
paszcz wytoczonyh mitraljez suhe rytmiczne antrakty
w krtań zabijemy z powrotem kulą wyplutą z brauninga.
kto nam, kto nam teraz drogę zagrodźi samym?
wszystko zmiażdżymy butami piękńi, ogromńi i ludzcy.
miejsca! gromada idźe. proletarjacki samum!
czapkami drogę wymośćił taneczny krok rewolucji.