na możu białym ćiho z dołu,

gdy pszypływ okręt muj kołysze

pszykładam ręce tubą do ust

i kszyczę:

SŁYSZĘ!!

coś śę wyrwało z pętuw tam,

kszyk zbuntowanej czarnej załogi.

czekajće, sprute mam wyłogi.

powiodę wszystkih dźiśaj sam!

na cztery strony cztery drogi,