Całowane gdzieś wieczorem koło Moskwy czy Louvain...

Przyjdą myśli wypłowiałe, jak dalekie sny o damach.

Tych, co kiedyś mnie kochały, zapomniały... może czas?...

Panieneczki złotogłówki zmysłowieją w oknoramach,

Ostrym wiatrom się oddają z całej siły, pierwszy raz.

Może śnią im się w wiatrakach baśniejące złotozamki...

Pociąg czhał przez pola wężem z siłą 400 HP...

Panieneczki złotogłówki obudziły w sobie samki,

Z przymkniętymi powiekami leżą wparte w kąt coupé.

Znowu zacznie się sonata, tylko nie ta nasza, Jana.