wykrojone,

ładne

usta.

Pochylam się nad nimi i piję,

aż powoli lampa, mops i porcelanowy Paderewski zaczynają tańczyć jakiegoś dziwnego cake-walka,

coraz prędzej, coraz prędzej,

a pośrodku tego wszystkiego

siedzi wielki czarny kot z zielonymi fosforyzującymi oczyma,

które znam tak dobrze.

Ale po trochu i te oczy zaczynają się powlekać lekką, puszystą mgłą,