że ci gram w taki kram,

że ci grram tak grrrubo».

Padał deszcz. Płakał deszcz.

Kroplą kroplę starł wnet.

Podrygiwał, podmigiwał

usmarkany klarnet:

«Weź se, Maryś, czepek nasadź,

jak nie chciałaś gęsi pasać,

jak nie chciałaś statków myć,

idźże zamąż, idźże, idź!