Snadź ustało się to we mnie
jak najtęższy rosół.
Weźże, Maryś, go pokosztuj,
jedną łzą go osól.
Oj, ustało coś się we mnie,
kutym, starym łotrze,
coś od soku z malin gęstsze
i od miodu słodsze.
Zamuliła mnie jak kożuch
jakaś dziwna dobroć,
Snadź ustało się to we mnie
jak najtęższy rosół.
Weźże, Maryś, go pokosztuj,
jedną łzą go osól.
Oj, ustało coś się we mnie,
kutym, starym łotrze,
coś od soku z malin gęstsze
i od miodu słodsze.
Zamuliła mnie jak kożuch
jakaś dziwna dobroć,