poszły nosem krwi dwie strugi.
Jak uderzył w skroń, nad brwią,
przysiadł Wicuś, charknął krwią.
Jak uderzył czwarty z prosta,
upadł Wicuś, tak już został.
Otarł Szela krwawy farsz:
«Ty mi, tłuku, do dom marsz!».
Zamknął w izbie na trzy spusty,
wyszedł w pola mdły i pusty.
Kończył dzwonić dzwon i pierzchł.