Rozwichrzonych nad polem grzyw dym

kapie deszczu wymieniem koziem31.

Gorzki smak przypalonej krzywdy

ma brunatny twych grud czarnoziem.

Oblepiły cię macki jemioł,

kędy krztę twego soku znajdą.

Wykarmiłabyś wszystkich ich, Ziemio,

swojej skiby razową pajdą.

Ale wagi bezsilnie drgają,

gdy pomiesza kto wiecznych miar cel.