Zawisł dwór — szklanooki pająk —

w pajęczynie twych pól i parcel.

Roni ziemia łzy czarne ożyn,

płacze świerszczów lamentem zza grud.

Zamotały się w nitkach drożyn

wątłe muchy wieśniaczych zagród.

Przyjdzie sierp i po słomie zgrzytnie,

trysłe soki się w ściernie zsoplą.

Zachłysnęły się kłosy żytnie

swego ziarna złocistą kroplą.