Nadwarzyło się w faskach33 chałupin
kwaśne mleko twej melancholii.
Nocą w ludziach się wieczność spala.
Coś ich ciągnie w dalekość mglistą.
Na księżycu siadł diabeł Srala,
spuszcza haczyk na nitce z glistą.
Cienka nić gdzieś głęboko wadzi,
choć zębami ją chwyć i wypruj.
Każdy z nas w swego wnętrza kadzi
nosi śliskich, błyszczących ryb rój.