W którą stronę okiem strzeli,

każdy dom jak plaster pszczeli:

z góry płaski, z wierzchu gładki,

w środku izby jak szufladki.

W mieście Lwowie, ścieżką z mory,

chodzą pany jak indory,

a dziedziczki jak te pawie

nie podnoszą nóżek prawie.

Z ulic naród płynie ciurkiem,

stoi żandarm z kurzym piórkiem,