którzy w takt nie chodzą też tu,

takich bierze do aresztu.

W mieście Lwowie, z ziemi w górę,

rosną drzewa gniado-bure,

jak bocianów rząd przy drodze

stoją śpiąc na jednej nodze.

Na nich liście jak ornament,

rośnie na nich kamień-diament,

popod47 każdym stoi strażnik —

urwać z nich — ani się waż nikt.