W mieście Lwowie księży wiele,

stoi kościół przy kościele.

Po kościołach suma co dzień,

aż się pstrzy od złotych odzień.

Do kościoła, skwar czy zima,

człek biedniejszy wstępu ni ma.

Jedzie państwo sznurem karet,

jak królowie do Nazaret.

Pod kościołem, nikiej48 na wsi,

siedzą dziady jeszcze łzawsi,