Stoją ludzie ciency w pasie,

każdy zajrzeć przez szkło pcha się,

każdy stoi, ślinę łyka,

aż mu szczurem skacze grdyka.

Tam, gdzie jadeł całe kopska,

chodzi nocą nędza chłopska,

puka w cegłę, jaki ton da,

w pańskich szybach się przegląda.

Świtem-rankiem z wszystkich fabryk

buchnie zgiełk jak setek bab ryk,