aż przez domy przejdzie mrowie
w białym mieście, w mieście Lwowie.
Dnie oskubują drzewa z liści,
bronią się liście, które krzepsze.
Dziwią się lwowscy kanceliści,
co też ten chłopski upór przeprze.
Łatwiej przez ścianę kropli przesiąc,
niźli przed urząd wniść52 nie z datkiem.
Cóż to za chłop już trzeci miesiąc
kurz w kancelariach ściera zadkiem?