Jak go stójka na śmiech

boso wieść przez wieś miał,

ustawiła wieś mu szpaler,

nikt się jakoś nie śmiał.

Jeno z lasu zamieć

wyszła z wiatrem na błoń,

tańcowali w dworskim sadzie,

przewrócili jabłoń.

A jak wieczór księżyc

wzszedł na niebie cichszem,