Jak już wsiadał, jeszcze gadał,

wiatr zmiótł parę zgłosek

«Żeby mi tu temu chłopu

nie spadł z głowy włosek!

Bo wam dwór ten z ziemią zoram

aż do samych pól den!».

I w kosmatą czapkę Szeli

kapnął srebrny gulden.

A i gdzież ty, Szela, chodzisz

raz na tydzień, raz na dwa?