chłopska kosa, pański pas.
Od ogródka do ogródka
ciekła rowem krew jak wódka.
Tańcowali — z panem pień.
Była noc jak biały dzień.
Gdzie kończyli taniec,
cały dwór był na nic,
brali panów rankiem,
kładli ich przed gankiem.
A wieczorem-zmierzchem
chłopska kosa, pański pas.
Od ogródka do ogródka
ciekła rowem krew jak wódka.
Tańcowali — z panem pień.
Była noc jak biały dzień.
Gdzie kończyli taniec,
cały dwór był na nic,
brali panów rankiem,
kładli ich przed gankiem.
A wieczorem-zmierzchem