siwym roztopem z tych stron tu

aż na margines horyzontu.

Wyżej stert, co się w drodze nawiną,

polem za wąskiem, za pustem,

tańcem — łomotem — zapustem

lawiną!

Och, wolo!

Kiełkiem pod redlin78 i grąbel79

w zamróz poważył cię lęk.

Głód twój w nas wzbierał jak bąbel —