ciżby3 wrzaskliwej przy drodze kucnąwszy,

bezradnie i niezgrabnie ciężkim młotem

kuł, rozbijając do krwi własne palce.

Brew namarszczywszy, z wymówką w źrenicy

i wargi zwarłszy, odwrócił się konsul.

A majordomus odparł: «Wielki panie,

wybaczcie! Wszelkie zwierzyłem rzemiosło

od tkactwa aż do bicia klepek. Hultaj

w każdej robocie równym jest gamoniem!»

Tedy, na wodzy gniew dzierżąc przemocą,