Jak żołnierz na stanowisku pada również śp. Aniela Szycówna, która mimo wątłych sił i przeciążenia pracą zawodową znajdowała zawsze czas na działalność społeczną. Poza instytucjami naukowymi, których była czynnym członkiem i współzałożycielką, należała do różnych organizacji wywoływanych potrzebą chwili. Nie chybiała nigdy terminów; pierwsza zjawiała się na posiedzeniach; pierwsza zaofiarowywała pracę swoją. Śmierć zaskoczyła ją w chwili, gdy z wielkim umiłowaniem i młodzieńczym porywem zajęła się sekcją kulturalno-oświatową w Kole Opieki nad Ochotniczą Legią Kobiet.

Dr Dobrzyńska-Rybicka całą prężność woli swojej poświęca wznowieniu wykładów z dziedziny filozofii ścisłej i psychologii, prowadzonych niegdyś przez dziada swego, Jędrzeja Moraczewskiego w Poznaniu, rozszerzając je na Toruń, Gniezno, Inowrocław.

J. Dicksteinówna opiekuje się więźniami politycznymi za czasów rosyjskich w Warszawie, urządza biblioteki dla nich, staje się łącznikiem między nimi a ich rodzinami. W czasie okupacji niemieckiej przesuwa opiekę swoją na legionistów-jeńców w Beniaminowie i Szczypiornie, otacza staraniami jeńców włoskich w Cytadeli. Wraz z odzyskaniem niepodległości pracuje w różnych organizacjach o charakterze demokratycznym. Dla zbliżenia Polski z Włochami tworzy Towarzystwo Polsko-Włoskie Leonarda da Vinci, zasila stale prasę polsko-włoską wiadomościami z dziedziny ruchu społeczno-naukowego Polski, pisze o literaturze naszej, tłumaczy na język włoski prace najwybitniejszych autorów ostatniej doby.

Zofia Sławińska, asystentka przy katedrze zoologii na Uniwersytecie Poznańskim, brała podczas wojny żywy udział w ruchu oświatowym polskim na Ukrainie, dzięki któremu powstał uniwersytet w Kijowie (1917 r.). Była również inicjatorką, jedną z założycielek i przewodniczącą zrzeszenia asystentów w Poznaniu.

Największą samoofiarność wszakże wykazywały zawsze i wykazują u nas kobiety-lekarki. Wszystkie bez wyjątku poświęcały naukową swoją pracę dla robót konkretnych a niezbędnych.

Dr Tomaszewicz-Dobrska organizuje i prowadzi bezpłatne przytułki położnicze, roztacza opiekę nad ubogimi matkami, walczy piórem i żywym słowem o sprawę równouprawnienia kobiet, urządza kongresy, wiece, zjazdy, przyczynia się do utworzenia Towarzystwa Kultury Polskiej, które odegrało rolę wybitną w umysłowo-społecznym życiu naszym. Staje się jedną z głównych sprężyn jego działalności i trwa do końca na stanowisku.

Dr Ciszkiewiczowa oddaje się bezpodzielnie pracy oświatowo-społecznej, stając w szeregach organizatorów tajnego nauczania za czasów niewoli rosyjskiej. W epoce Legionów wysuwa się na czoło tych, którzy popierali je z bezgranicznym poświęceniem, nieustraszonym męstwem, trudem i wiarą w cud polskiego oręża.

Dr Budzińska-Tylicka zasiada w Radzie Miejskiej, zawiązuje Klub Polityczny Kobiet Polskich, organizuje i prowadzi Koło Opieki nad Ochotniczą Legią Kobiet, w czasie najazdu bolszewickiego urządza szpital na froncie i staje na czele wszystkich doraźnych poczynań, związanych z naglącymi potrzebami chwili.

Dr W. Szczawińska zakłada „Kroplę Mleka”, pracuje niezmordowanie na niwie ochrony niemowląt.

Dr G. Majewska, lekarz sanitarny miejski, wkłada w pracę swoją zawodową wiele serca i poświęcenia. Dr Kasperowiczowa, Drzewiecka, i wiele innych spieszą na front. Powołane do świadczeń wojennych na równi z lekarzami, kobiety-lekarki oddają nadzwyczajne usługi w walce z epidemiami, padając często na stanowiskach, jak dr Maria Ratyńska, działaczka socjalistyczna, typ ideowego lekarza i społecznika, pełna bezgranicznego poświęcenia i ofiarności, zmarła na tyfus plamisty w czasie najścia bolszewików.