Wraca do Paryża. Wychodzi za mąż. Na czwartym kursie24 ma syna, co jednak nie przeszkadza w nauce.

Przychodzą twarde dni. Mąż traci posadę. Jedyny pokarm — soczewica i końskie mięso.

Ale wkrótce potem — bajka. Dyplom doktora medycyny. Praktyka w małym miasteczku pod Paryżem. Śliczne mieszkanie. Ogród. Pyszne owoce. Łączka — raj. Zaciąga się pożyczkę na urządzenie siedziby, na konia, powozik — niezbędny wobec wyjazdów do wsi okolicznych. Po upływie pół roku już koń nie starczy. Trzeba dokupić rower. Po dwóch latach spłata długów.

Mąż wstępuje na agronomię w Paryżu i raz na tydzień tylko dojeżdża do rodziny. Staje młoda lekarka wówczas przed ogromem pracy. Wszystko na jej głowie. Nawet prowadzenie podręcznej apteki, co na prowincji obowiązywało bezwzględnie. W dodatku gdy mały Staś skończył pięć lat, zawisł nad nim przymus szkolny. „Pani doktor” podpisuje zobowiązanie, że sama uczyć go będzie. Zaczynają się lekcje — w powoziku, między przejazdem od jednych pacjentów do drugich. Rachować do stu wyuczył się chłopczyk na kamieniach drogowych, co kilometr, czytać i pisać na łamigłówkach z alfabetem francuskim, do którego doktor-nauczycielka dorobiła brakujące polskie litery.

Po trzech latach mąż kończy agronomię. Przychodzi na świat córka, którą karmi matka sama ku zdumieniu Francuzek, oddających niemowlęta na mamki. Pan Tylicki poświęca rok cały na pielęgnowanie dziecka w czasie nieobecności „pani doktor”. Żadne z nich nie chciało powierzyć maleństwa płatnej opiece. A łączność z rodakami nie ustaje. Drzwi domu w Etépilly są dla byłych kolegów i dla studentów z Paryża na ścieżaj otwarte. Dwa pokoje gościnne na górze. Przyjeżdżał nawet Roman Dmowski, który już wtedy przechodził ewolucję przekonań.

Praktyka rośnie. Nawał pracy wzmaga się, ale mimo to znajduje młoda lekarka czas i na pracę społeczną. Zostaje honorową członkinią robotniczej kasy pomocy i poświęca jej trud swój. Organizuje pogadanki z dziedziny higieny, bakteriologii, antyalkoholizmu (W Etépilly panowała biała gorączka z nałogowego pijaństwa. Młoda doktorka leczyła ją masowo).

Ale tęsknota do kraju zaczyna trawić małżonków Tylickich. Im większy dobrobyt, tym bardziej żre i pali.

Wybucha wojna japońska. Z Polski nadchodzą wieści o buntach młodzieży, strajkach szkolnych i wzbierającej podziemnej irredencie całego społeczeństwa.

Niepodobna trwać dalej w złotodajnym zaciszu małego francuskiego miasteczka. Sprzedaje się więc miejscowym zwyczajem praktykę lekarską w Etépilly jakiemuś francuskiemu koledze za kilkadziesiąt tysięcy franków. Zbywa wszystkie ruchomości, zostawia ślicznego doga „Wisełkę” i jedzie z całą rodziną do Polski.

Pierwszy etap — Kraków. Jako uciekinierka i notowana w czarnej księdze żandarmów rosyjskich nie mogła bowiem dr Budzińska-Tylicka osiąść w byłym Królestwie.