Zaczyna się — poza praktyką — odmęt pracy społecznej. Triumwirat: Kazimiera Bujwidowa, Maria Turzyma i „Pani doktor” wprawia w ruch „miasto pamiątek”. Grzmią ulotki, przewalają się walne zjazdy, wiece, zgromadzenia, huczy prasa, padają w tłum hasła równouprawnienia. Z dr Daszyńską-Golińską podejmuje nasza bojownica walkę przeciw alkoholizmowi. Z Marią Siedlecką przystępuje do pracy oświatowej wśród włościan. Wchodzi do Towarzystwa Szkoły Ludowej i Towarzystwa Opieki nad Dziećmi. Ale jeszcze nie wypełniają te placówki wszystkich godzin jej życia. Jeszcze rwie ją, ponosi temperament ku coraz nowym celom i zadaniom.

Po trzech latach następuje w Cesarstwie amnestia. Pani doktor może przenieść się wraz z całą rodziną na stałe do Warszawy.

Zrazu złe warunki. Trzeba nostryfikować dyplom. Ale praktyka przychodzi jak gdyby sama z siebie. Asystentka doktora Sokołowskiego w Szpitalu Św. Ducha trwa na tym stanowisku przez osiem lat, prowadząc samodzielnie ambulans chorób wewnętrznych, a z dr. Erbrychem chorób gardlanych.

Warsztat zawodowy nie może jednak pochłonąć wszystkiej energii młodej kobiety. Nie może zdusić płomiennej woli czynu społecznego. A czeka ogrom zadań, dla których poświęca częstokroć pracę swoją zarobkową i karierę lekarską.

Przewodniczy przez lat parę Towarzystwu „Przyszłość” (walka z alkoholizmem). Pracuje w Towarzystwie Higienicznym, Towarzystwie Opieki nad Dzieckiem, Towarzystwie Kolonii Letnich dla Kobiet Pracujących (w Maryninku pod Brwinowem). Pisze popularne artykuły i broszury dla ludu. Staje na czele Klubu Wioślarek, gdzie przeprowadza reformy i normuje zasady sportu kobiecego.

Jedna z pierwszych lekarek szkolnych, gorąco przejmuje się zadaniem ratowania dziewcząt przed suchotami, błędnicą i przemęczeniem. Pisze książki z dziedziny higieny kobiet, poświęca broszury i odezwy ratownictwu dzieci, ochronie macierzyństwa kobiet pracujących, opiece nad matką i dzieckiem. Dzwoni na alarm wobec klęski gruźlicy, wygłasza pełne temperamentu, werwy, fanatycznego prozelityzmu25 odczyty i przemówienia antyalkoholowe. Drukuje bojowe artykuły w prasie codziennej, w miesięcznikach, w organach kobiecych i samorządowych, z dziedzin, które leżą jej na sercu.

Po utworzeniu Związku Równouprawnienia Kobiet przez Paulinę Kuczalską-Reinschmit i J. Bojanowską zostaje czynnym jego członkiem i stałą współpracowniczką „Steru”, organu skrajnego feminizmu. Odtąd naczelnym jej zadaniem — walka o prawa kobiet. Nie ustaje w niej.

W 1914 r. podejmuje zorganizowanie kursów sanitarnych dla kobiet i sama — przy pomocy jednego tylko chirurga oraz 20 sanitariuszek — prowadzi oddział dla 250 chorych i rannych żołnierzy w sali Techników26. Podczas okupacji wchodzi do Stronnictwa Niezawisłości Narodowej27 (SNN), zasiada w Radzie Naczelnej z Sieroszewskim, Arturem Śliwińskim i innymi. W 1918 r. przechodzi największą tragedię życia. Umiera jedyny syn jej, oficer Legionów. Siwieje w ciągu dni kilku ta mężna kobieta, łamie, się w sobie, ale nie pozwala złamać. Poryw czynu ofiarnego góruje nad rozpaczą. W chwili następowania bolszewików na Warszawę organizuje Koło Pomocy dla Legionistek, przewodniczy mu, zostaje lekarzem Ochotniczej Legii Kobiet, a w sierpniu, gdy wróg już pod miastem, tworzy czołówkę28 kobiecą i przybrawszy do pomocy doktorkę chirurga oraz kilka sanitariuszek, jedzie na front jako radna miejska z ramienia Rady Obrony Stolicy. Na trzy czołówki tejże Rady tylko jej zdobywa uznanie i zostaje włączona do Pierwszej Armii. Dwie inne wracają po dwóch dniach, odrzucone z frontu. Dniem i nocą, bez wytchnienia, pracuje czołówka naszej doktorki o 8–10 km od placu boju: w Radzyminie, Jabłonie, Pułtusku, Ostrołęce, aż do chwili zwycięskiego pochodu wojsk polskich. W Pułtusku generał sanitarny mianuje Tylicką komendantką szpitala, powierza jej dozór nad miejscowym oddziałem dla zakaźnych oraz nad prostytutkami tej dzielnicy. Szaleje tyfus plamisty, dyzenteria — czołówka wraca zdrowa i cała.

W 1921 r. wybucha powstanie na Śląsku. Dr Tylicka organizuje wraz z W. Sieroszewskim i dr Dłuskim Komitet Pomocy Ślązakom. Jedzie z adiutantką na Śląsk, wioząc dzielnym bohaterom pieniądze, żywność, środki opatrunkowe.

Jeszcze raz dane jej było stanąć w pobliżu armat. W maju 1926 r. obejmuje komendę nad aprowizacją Strzelca29 i pod gradem kul w ciągu dwóch dni dowozi wojsku żywność.