Ale duch jej, poryw, uczucia i wszechspołeczne ideały dalekie są od walk bratobójczych i międzynarodowych. Staje w ogniu pękających granatów, patrzy na konających, niesie im pomoc, gdyż tego wymaga konieczność chwili, nakaz wewnętrzny, silniejszy ponad argumentację myślową i wszelkie wskaźniki serca, w którym ofiara krwi budzi dreszcz ohydy. Mimo temperamentu bojowego, mimo czupurnej, zadzierżystej gotowości do walki na słowa, mówione czy drukowane, mimo krnąbrnego uporu w obronie haseł rzucanych — jest w głębi całej swej istoty pacyfistką. Rada by wytrącić oręż na zawsze z rąk nacierających na siebie wrogów. Rada by zmieść ze świata nienawiść, drapieżność, chciwość zaborczą, w imię których ocieka żywą krwią ludzkość.

Po skończonej wojnie i wyznaczeniu granic Polski podejmuje pracę nad utrwaleniem pokoju światowego. Przystępuje do Międzynarodowej Ligi Kobiet Pokoju i Wolności (Ligue Internationale des Femmes pour la Paix et la Liberté). Tworzy polską jej sekcję i wytęża wszystkie siły w celu zbliżenia ku sobie narodów. Jeździ na kongresy, zabiera głos i przy każdej możliwej sposobności jest propagatorką na rzecz Polski.

W pacyfistycznym gronie pracują Niemki, Ukrainki obok Polek, Jugosłowianki obok Włoszek itp. Jakżeżby nie miały powstawać zgrzyty? Wytaczają najgrubsze Berty30 przeciw Polsce zaciekłe nacjonalistki germańskie i rusińskie. Pomawiają o gnębienie swoich mniejszości narodowych, brak szkół itp.

Jeździ dr Tylicka zagranicę z dokumentami opartymi na cyfrach31 statystycznych, na ścisłych rzeczowych danych. Zabiera z sobą specjalistki-rzeczoznawczynie i przy pomocy ścisłych danych zbija wrogie argumenty.

Kobiety obcych narodów dowiadują się rzeczy nowych. I Polska staje przed nimi czysta w swoich ideałach i pokojowych nastrojach.

Odbyły się kongresy Ligi w Hadze, Dublinie, Waszyngtonie, Bukareszcie, Frankfurcie nad Menem itd. Wszędzie przemawiała ze zwykłym swym zacięciem, brawurą, przenikliwością i bystrą orientacją.

W 1923 r. po porozumieniu się z przedstawicielkami kobiet rumuńskich, na czele których stoi ks. Cantacusen, fanatyczna prozelitka32 wszechświatowego pokoju, zakłada tzw. Petite Entente des Femmes33, do której wchodzą prócz Polski i Rumunii: Grecja, Jugosławia i Czechosłowacja.

Na każdym zjeździe bywa wybierana nowa przewodnicząca, której kadencja trwa do następnego zgromadzenia, a centrala Małej Ententy przypada na kraj, z którego pochodzi przewodnicząca. W 1926 r. głosy padają na dr Tylicką. Przewodniczy więc organizacji, której centrala jest zatem w Warszawie, gdzie w czerwcu 1929 r. odbył się ostatni kongres.

W 1919 r. zostaje dr Budzińska-Tylicka radną m. st. Warszawy. Wybrana po raz wtóry do następnej kadencji z ramienia PPS, pracuje bardzo czynnie w zakresie zdrowia publicznego, szpitalnictwa i opieki społecznej. Rada miejska zatwierdziła wiele ważnych jej wniosków z dziedziny szpitalnictwa, normalnej higieny i opieki nad dzieckiem. W tym zakresie wygłasza też referaty na zjazdach Związku Miast Polskich, należąc do zarządu tegoż Związku z ramienia Rady Warszawskiej, jako jedyna kobieta w Polsce.

Sprawę higieny, ochrony macierzyństwa i ratownictwa dzieci porusza przy każdej możliwej sposobności, bądź jako stały członek prezydium Komitetu Zjazdów Lekarzy i Działaczy Sanitarnych Miejskich, bądź jako delegatka Związku Miast do Rady Naczelnej Polskiego Komitetu Opieki nad Dziećmi, gdzie sama jedna reprezentuje samorząd miast Rzeczypospolitej Polskiej. W lipcu 1928 r. została wysłana do Paryża na Kongres Pracy Społecznej z referatem o ochronie macierzyństwa.