Weychertówna została przewodniczącą Komitetu opieki nad rezerwistkami X cyrkułu39. Do obowiązków należało wglądanie w potrzeby ognisk rodzinnych, rozdzielanie zapomóg pieniężnych i żywności.

Ponieważ fundusze były obfite, dostarczał ich bowiem Komitet Tatiany40, postanowiła H. Weychert stworzyć placówkę obliczoną nie tylko na czas wojny, ale która by wniosła w społeczeństwo głębsze wartości, oparte nie na czystej filantropii jedynie. Łącznie z p. Heleną Zaborowską otworzyły więc trzy szkoły zawodowe: kamaszniczą, introligatorską i zegarmistrzowską, z obowiązującym kursem nauki gospodarstwa domowego.

Uczelnie prowadzone były wzorowo, ale przetrwała wojnę tylko jedna z nich — kamasznicza, przekazana później miastu. Naukę zegarmistrzostwa skończyło dwadzieścia dziewcząt zaledwie. Nie było napływu uczennic, mimo iż, zdawałoby się, misterna ta robota odpowiada najzupełniej wysubtelnionym w pracach ręcznych palcom i bacznej uwadze kobiet.

Po wyjściu Niemców urządziła Weychertówna łącznie z Jadwigą Warnkówną czteromiesięczne kursy dla nauczycielek szkół powszechnych, których zapotrzebowanie wobec wprowadzenia szkolnictwa polskiego było naglące i wielkie.

Pracowała Helena Weychert również intensywnie w Polskim Czerwonym Krzyżu razem z Marią Rodziewiczówną i paniami Kretkowską i Karczewską — czwórka, która w robocie społecznej nie rozłączała się prawie nigdy.

Taki jest dorobek jednej z tych bojownic ruchu kobiecego, które dążąc do zdobycia równych praw i nie pomijając żadnej sposobności, żadnej placówki, by rzucać hasła, programy, żądania — szły ku celom swoim drogą niezmordowanej, samorzutnej i samoofiarnej pracy społecznej, rozumiejąc, że aby zdobyć cel upragniony, trzeba na to zasłużyć.

Eugenia Waśniewska

Platon41 powiedział, że na początku było zdziwienie.

Z takim zdziwieniem — wyobrażam sobie — musiała wejść w świat dziewczynka o błękitnych oczach i jasnoblond włosach. Obejmowała pytaniem każdą zjawę, dociekała zasady każdej rzeczy. Dorósłszy, ujmowała spostrzeżenia swoje w trzeźwe, zwarte formuły, zamykała je w sobie, żeby — gdy przyjdzie czas — otworzyć, rozdmuchać, tchnąć w nie sens nowy i dostosować do chwili bieżącej. Umysł bardzo logiczny, ścisły. Wiadomości uporządkowane, rozklasyfikowane. Pedanteria w załatwianiu spraw, których w każdym czasie i różnych okolicznościach po kilkadziesiąt ma na swojej głowie. Pamięć i wielki dar organizacyjny wysunęły Waśniewską na pierwszorzędne stanowiska w życiu naszym zawodowym i społecznym.

Ścierały się w niej od dzieciństwa dwa prądy: ukochanie sztuki i poryw do pracy konkretnej, ale zupełnie samodzielnej.