We wszystkich swoich poczynaniach i założeniach, zarówno w pracy zawodowej, jak i społecznej, miała i ma cel zawsze jasno wytknięty: podnoszenie umysłowego i duchowego poziomu kobiet pracujących do możliwie wysokiej skali.
„Czy są jakie pozytywne wyniki tych dążeń?” — pyta sama siebie. Nie wie. Widzi jednak, że kobieta w ciągu lat ostatnich poszła znacznie naprzód i będzie posuwała się coraz dalej tym swoim własnym rozpędem.
*
Do pracy społecznej stanęła Waśniewska już w osiemnastym roku życia. Pierwsze kroki były w Czytelniach bezpłatnych Towarzystwa Dobroczynności za czasów prezesury Stanisława Leszczyńskiego. Obchodził często placówki te wizytator z ramienia rządu rosyjskiego, sprawdzając, czy polscy patrioci nie szerzą tam zbyt gorliwie tajnej oświaty wśród rzesz robotniczych. Czytelnie wprowadziły ją w koło społeczników grupujących się przy tzw. „Uniwersytecie Latającym”, z którego wykładów korzystała przez lat kilka. Chodzili za słuchaczami szpicle rosyjscy, a profesorowie Mahrburg, Krzywicki i inni odpoczywali nierzadko w Cytadeli43, by tam pisać najlepsze swe dzieła.
W 1906 r. przystąpiła do bardzo żywotnej instytucji: Stowarzyszenia Kobiet Pracujących w Przemyśle, Handlu i Biurowości, gdzie od razu wpadła w wir nagłych, niecierpiących zwłoki robót. Założyła tam Sekcję Samokształcenia.
Szła już odtąd od jednej pracy społecznej do drugiej. Wszystko ją interesowało. Różne instytucje zwracały się do niej, wciągając ją do roboty. Została członkiem Biura Pracy Społecznej, tej kolebki naszego ustawodawstwa państwowego. Przez trzy lata była wiceprzewodniczącą Związku Stowarzyszeń Kobiecych, który w czasie wojny odegrał taką wybitną rolę44. W ciągu lat dwóch wiceprzewodniczącą, a przez rok przewodniczącą Rady Stowarzyszeń Pracowniczych w Warszawie podczas okupacji. Wreszcie członkiem Rady Głównej i Komitetu Wykonawczego Centralnej Organizacji Związków Zawodowych Pracowników Umysłowych — jedyna kobieta od początku istnienia tej instytucji.
W 1922 r. i odtąd już trzykrotnie była Rada i Komitet wysyłały Waśniewską na Konferencję Pracy w Genewie jako delegatkę swoją, przydzieloną do delegacji rządowej i ponoszącą przeto tym większą odpowiedzialność.
Zadaniem przedstawicielstwa jest obrona spraw pracowników umysłowych, którzy na terenie Międzynarodowego Biura Pracy w Genewie są zupełnie zmajoryzowani przez organizacje robotnicze. Pierwszy to wypadek, że pracownicy umysłowi mają swego delegata, no i że została nim kobieta.
Pani Waśniewska nie zaniedbuje obok spraw ogólnych podejmowania sprawy ochrony pracy kobiet, a także żądania dla nich równej płacy za równą pracę. W 1929 r. przemawiała w obronie czasu roboczego pracowników umysłowych i zakazu przymusowego obejmowania posad w koloniach.
W marcu 1928 r. została wybrana do Sejmu. Jako posłanka należy do dwóch komisji: Ochrony Pracy i Opieki Społecznej. W przemówieniach swoich domagała się przede wszystkim powiększenia etatu policji kobiecej. Jakoż w grudniu 1929 r. skończyło kurs 43 kobiety, rozesłane już na stanowiska do różnych punktów kraju. Przemawia również w sprawie walki ze zwyrodnieniem rasy, wykazując znikomość sum przeznaczanych na te cele w budżecie państwowym. Domaga się Naukowego Instytutu Pracy i dalszego rozbudowywania ubezpieczeń dla pracowników umysłowych. Przygotowała wniosek o powiększenie liczby etatów kobiet-inspektorek. Opracowuje również stronę społeczną nowej konstytucji.