Jakżeż to? Kult najzacieklejszego pogromcy rodu niewieściego i... hasła feminizmu? — „Z batem do kobiety, tej megery100 albo sługi, dzikiej bestii albo suki pokornej!...”101 Pokłon satrapie102?...
W pierwszym szale oczarowań przebaczyła Daszyńska Nietzschemu tę sataniczną nienawiść. Poświęciwszy mu książkę, przestała myśleć o nim i jego paradoksach. Został tylko ów głęboki przełom jej duszy — ewolucjonizm jako kanon społeczny na miejsce rewolucjonizmu.
Takie przełomy miewała Daszyńska od dziecka, jak każdy bujny, niecierpliwy, wszystkochłonny umysł, pędzony głodem wrażeń, głodem nowych prawd i namiętnym łaknieniem poznawania nowych dróg.
Pobożna aż do bigoterii103, rozegzaltowana dziewczynka, już jako podlotek zaczęła szukać rozumowych podstaw dla prawd swoich.
Współczucie dla nędzy proletariackiej pcha ją w marksizm. Nadczłowieczeństwo Nietzschego, przepracowane, przewartościowane, przepuszczone przez wszystkie filtry myślowe, zwraca ją ku ewolucjonizmowi. A potem przychodzi już spokojne, mocno refleksyjne, choć zawsze na podłożu uczuciowym oparte ujęcie najgłębszych, najtrudniejszych do rozwikłania zagadnień.
W powstanie nadczłowieka uwierzyć nie mogła, bo wszak typ ludzki w bardzo mało zmiennej formie prometeizmu, etyki, zwierzęcych instynktów trwa od wieków. W najdzikszych i najkulturalniejszych środowiskach są bohaterzy idei, wielcy ofiarnicy, głosiciele niebosiężnych prawd. I jest zwierzę ludzkie, przed którym anioła ziemskiego może obronić tylko prawo i ścisłe przestrzeganie kanonów etycznych. Walkę wypowiedzieć należy zarówno złym ustrojom społecznym, jak i żmijom tych pokus, które czyhają na ludzi słabych, żeby rozpętać w nich dzikie bestie.
Alkoholizm — jedno z najliczniejszych źródeł nieszczęścia i klęsk. Zwalczać go!...
Staje się gorliwą prozelitką abstynencji. Przemawia na kongresach antyalkoholowych, organizuje wiece, zawiązuje stowarzyszenia — członek honorowy „Eleuterii”104 i „Przyszłości”105.
Wiąże się ta sprawa ściśle z działalnością w sferach robotniczych, najbardziej podatnych do rozwielmożnienia się nałogu pijaństwa. A ze sprawą robotniczą i z antyalkoholizmem łączy się wszystkimi węzłami sprawa kobieca.
Tylko rozumna, uświadomiona, usamodzielniona, zrównana we wszystkich prawach z mężczyzną, żona, siostra, matka może oddziaływać etycznie na męża, brata, syna, który niższą od siebie istotę depcze i lekceważy moralnie.