Płakała po kątach. Świat stał się dla niej czarną otchłanią, w której grzęzła dusza i porywy, ślepe na rozkosze innych dziewcząt w jej wieku. Jeden krzyk powstał w niej: „Równych praw!”... I został już do końca, nawet gdy osiągnęła cel swój, gdy przeszła wszystkie drogi, jakie sama sobie nakreśliła.
Ojciec umarł, kiedy miała lat, zdaje się, osiemnaście. Został jakiś fundusz. Wyjechała do Genewy. Rozczytana od lat najmłodszych w Millu116 i Spencerze117, wstąpiła na wydział nauk społecznych i słuchała wykładów prof. Gourda. Ten dział nauki nie zadowolił jej wszakże, więc przeniosła się do Zurychu i tam pod kierunkiem znanego empiriokrytyka, prof. M. Avenariusa, studiowała filozofię, otrzymawszy po czterech latach doktorat.
Pracowała odtąd naukowo całe życie, stworzywszy sobie swój własny pogląd myślowy, który, najbardziej zbliżony do niemieckiego empiriokrytycyzmu i francuskiego neopozytywizmu, jednak posiada cechy specjalne. Uznając bowiem istnienie pewnych potrzeb duchowych, którym odpowiada metafizyka, nasza uczona jest stanowczą stronniczką filozofii naukowej i jej tylko przypisuje wartość obiektywną.
Ma za sobą kilkadziesiąt prac większych w polskim, niemieckim i angielskim języku z dziedziny teorii poznania, filozofii nauki, historii psychologii, pojęcia apercepcji, energetyki, zadań psychologii itp. Była stałą recenzentką „Vierteljahrschrift für wissenschaftliche Philosophie”. Pisywała do angielskiego „Psychological Review”, do naszego „Przeglądu” i „Ruchu Filozoficznego”. Spośród większych sprawozdań i krytyk, pomieszczanych stale na łamach „Przeglądu Filozoficznego” wyróżniają się oceny Ostwalda, Petzolda, Bergsona, Meyersona.
Poza tym pisywała rzeczy popularnonaukowe w różnych czasopismach polskich i prowadziła wykłady w Wolnej Wszechnicy, na kursach wieczornych itp.
Wszystkie nasze uczone mimo bezgranicznego umiłowania pracy naukowej oddają się z zapamiętaniem służbie społecznej. Dr Kodisowa więcej od innych. Rwie ją, ponosi kategoryczny imperatyw rzucania siebie bliźnim w ofierze.
Zaczęło się to w Uniwersytecie Genewskim, gdzie już na pierwszym kursie była jedynym urzędnikiem Stowarzyszenia Postępowego Studentów Polskich, nielicznego wprawdzie, ale bardzo czynnego. W Zurichu należała również do grupy postępowej młodzieży, biorąc czynny udział w życiu zbiorowym i pracach studenckich. Poślubiwszy dr. Kodisa, wyjechała po skończeniu uniwersytetu wraz z mężem do Chicago, gdzie po paru latach pobytu zorganizowali oboje, przy poparciu Związku Narodowego Polskiego, pierwszy Uniwersytet Ludowy Polski. Poza wykładami na miejscu objeżdżali osady polskie w Stanach Zjednoczonych, wygłaszając odczyty, które gromadziły zastępy licznych słuchaczy. Wkrótce potem, już w większym zespole, otworzyli Uniwersytet im. Mickiewicza.
Dla wyzyskania doświadczeń zdobytych przy prowadzeniu i organizowaniu uczelni ludowych tego typu napisała dr Kodisowa wówczas do „Przeglądu Poznańskiego” rozprawę O oświacie pozaszkolnej, pierwszą u nas bodaj tej treści, wobec rusyfikacji i germanizacji szkolnictwa polskiego nie mogło być mowy bowiem o jawnej nauce poza szkołą.
W latach 1893–95 pracowała w Chicago przy społecznej instytucji amerykańskiej Chicago University Settlement, gdzie miała do czynienia przeważnie z robotnikami polskimi, których obejmowała miejscowa organizacja.
W stanie Louis118 założyła przy bibliotece miejskiej dział polski dla dosyć licznej tam kolonii rodaków.