Malowała impresje nastrojowe i portrety. Krytycy, nawet surowy, nieubłagany Stanisław Witkiewicz138, byli dla niej z wielkim uznaniem139.
Zdusiła w sobie ten talent. Zdusiła zdolności muzyczne (grała na skrzypcach, podobno z wielkim uczuciem). Zdusiła tupet pisarski. Pamiętamy nowele jej, pełne temperamentu i bystrej spostrzegawczości. Pamiętamy artykuły, polemiki, broszury, ulotki, sypane w nagłej potrzebie. Wszystko rzuciła dla tych bezprzykładnych, nadludzkich wysiłków, które jak zdrowy jeszcze kwiat jesienny podcięły jej życie.
Rada miasta Lwowa uczciła pamięć bohaterki, nazwawszy jej imieniem i nazwiskiem jedną z ulic śródmieścia. Pochowana została na cmentarzu obrońców Lwowa, tam, gdzie leżeć powinna.
Niezmożonym jej trudom chwała i cześć!
Helena Witkowska
Linia życia... Kto zastanawia się nad nią? Każdy ją ma. Jedni wiedzą, inni nie.
U Heleny Witkowskiej rozszczepiła się w dwóch wyraźnych kierunkach. Jedna pogięta, połamana — strzaskane zwierciadło najosobistszych przeżyć: małżeństwa, macierzyństwa, przyjaźni.... i kto wie, może jeszcze jakichś innych drogich więzów? Druga — równa, prosta, obfita w ślepe znaki przeznaczeń, jak w bajce.
Podeptał los linie uczuć Witkowskiej. Nie miała być nigdy szczęśliwa bujnym szczęściem żony, matki, przyjaciółki. Straciła męża, mając lat dwadzieścia dwa, po trzyletnim zaledwie pożyciu. W rok później dziecko. Odeszła tragicznie przyjaciółka. Została sama.
Jednak nie. Było w niej coś, co musiało zastąpić zgaszone latarnie pierwszych słońc. Było umiłowanie, silniejsze od rozpacznej140 beznadziei.
Urodzona w Kaliszu, w domu inteligenckim (ojciec był adwokatem), gdzie nie wyczuwano jednak potrzeby głębszej nauki dla dziewcząt — jedyna spośród paru czy kilku sióstr swoich pragnęła jej.