W pralniach kapeluszy słomkowych, w fabrykach papieru i opłatków kolorowych, przy wyrabianiu kwiatów, przy blichowaniu63 materiałów roślinnych, przy malowaniu żołnierzy ołowianych i zabawek organizm, zatruwany systematycznie, zanika powoli. Podkładanie rtęci pod zwierciadła zabija kobietę i płód dziecka, jeżeli ma go w sobie. W fabryce bieli ołowianej ślepota, próchnienie kości idzie w ślad za jarzmem roboczym, a niemowlęta, karmione piersią matki, umierają w konwulsjach przez zatruty pokarm. Większość kobiet ciężarnych w tych warunkach nie jest w stanie donosić płodu do czasu: roni lub wydaje na świat nieżywy. Pył bawełny w przędzalniach, tropikalna temperatura i cuchnące wyziewy w fabrykach jedwabiu przy rozmotywaniu kokonów wywołują suchoty64, zgniłą gorączkę, wymioty krwią. Zdrowa, tęga dziewczyna, wchodząc w mury fabryczne, żegna młodość swoją: czeka ją śmierć lub starcze niedołęstwo.
Gdyby przynajmniej praca starczyła na zaspokojenie najniezbędniejszych potrzeb!... Ale... dwa złote, w najlepszym razie pół rubla dziennie — to zaledwie dach nad głową i łyżka strawy. Gdzie ubranie, opał, światło?
Pędzi na ulicę bezradna nędza. Parent Duchâtelet65 notuje, że na 3000 badanych przez niego prostytutek 35 zaledwie zarabiało tyle, iż mogły się wyżywić; 1400 z głodu wpadło w otchłań nierządu. Jedna przed ostatecznym krokiem nie jadła od trzech dni.
Dwanaście, czternaście i więcej godzin roboczych, pół mili66 nieraz do domu, a w domu proletariuszki zamężnej dzieci głodne przy zimnym ognisku....
Trzeba je rozpalić; trzeba ciepłą strawę włożyć maleństwom w usta.
Strudzony robotnik rzuca się na barłóg i w śnie kamiennym znajduje wypoczynek. Żona jego, współkarmicielka rodziny, gotuje, pierze, sprząta, nastawia garnki na dzień następny.
W fabryce praca dla chleba; w domu praca dla ocalenia tych resztek rodzinnych ustrojów, które lecą w gruz i w dawnej swej formie już istnieć nie mogą.
Proletariuszkę pierwszą porwał pęd ekonomicznych przewrotów na rynki pozadomowej pracy.
Wbrew instynktom zadomowienia swego podążyła za nią i uprzywilejowana do niedawna mieszczka. Dotąd nauczycielstwo tylko stało przed nią otworem. Dziś kantory biur, przedsiębiorstw, hoteli, telegraf, sklepy, telefony, poczta porwały ją w otchłań roboczą, która czasami nie zna niedzielnego ani nocnego wypoczynku.