U bardzo wielu plemion pierwotnych z chwilą dojścia kobiety do dojrzałości połączony był okres pastwienia się nad nią mężczyzny. Wszyscy krewni i powinowaci rodzaju męskiego mieli do niej przystęp. Prawo pierwszej nocy ślubnej przysługiwało przede wszystkim najstarszym w rodzie. Bywały wypadki, że zdręczona upustem chuci męskich 11-, 12-letnia dziewczyna konała w objęciach dziadów, ojców, braci.
Z czasem wprowadzone zostały ograniczenia. Ustroje społeczne poczęły regulować stosunek kobiet do mężczyzn. W przekonaniu, że każde zbliżenie się kobiety z mężczyzną musi wywołać stosunek realny, rzucano coraz ostrzejsze zakazy. Bratu wzbroniono na znacznej nawet odległości rozmawiać z siostrami, teściom z synowymi itp. Doszło do tego, że żona z mężem, ojciec z córką, syn z matką nie mogli siadać przy jednym stole, jeść z jednych półmisków.
W pewnych okresach życia, w czasie menstruacji i ciąży mianowicie, uznano kobietę za istotę tak nieczystą, że dotknięcie jej sprowadzało klęski najsroższe, a nawet śmierć.
U niektórych plemion barbarzyńskich do dnia dzisiejszego jeszcze nie wolno jej wtedy wejść na ścieżkę, po której stąpają mężczyźni, nie wolno przesunąć się pod pochyłym drzewem, bo runie, skoro podejdzie do niego osobnik płci męskiej; nie wolno krążyć po polach i łąkach ani być przy połowie ryb, bo zepsuje się plon; nie wolno podejść do studni, bo ulegnie woda zatruciu; nie wolno doić krów, bo przestaną dawać mleko; nie wolno gotować i sprzątać, nie wolno nawet myć się i kąpać.
U Indian z okolic Quebecu zabrania się kobiecie ciężarnej wejść na próg izby, w której leży ktoś chory, sprowadzi bowiem natychmiastowy skon7. Oręż, którego dotknie, staje się nieczysty. Naczynia, sprzęty, których używała w czasie połogu, bywają palone.
Przesądy te nicią czerwoną snują się po przez wieki. Pada klątwa za klątwą, ryjąc ślady przeżytków, pod wpływem których pozostajemy do dnia dzisiejszego.
U nas, jak u dzikich ludów, kto przed polowaniem albo przed połowem ryb spojrzy na kobietę ciężarną, temu nie uda się wyprawa. Nie wezmą do ust potrawy z rąk jej włościanie8 z pewnych okolic Bułgarii, Rosji, a nawet naszej Polski.
Kobieta ma diabła w sobie. Żeby wypędzić go, poddawało się ją u niektórych plemion pierwotnych ścisłemu postowi przed zamążpójściem i nie pozwalano patrzeć w słońce. Zamknięta przez 40 dni dziewczyna podobna była raczej do trupa aniżeli do młodej oblubienicy w dzień ślubu.
Wprowadzona przez patriarchat monogamia śmiercią karała cudzołóstwo żony, mąż jednak mógł kupować sobie ich tyle, na ile pozwalał mu majątek. Stopień po stopniu obniża się i upada godność kobiety, na Wschodzie zwłaszcza.
Zamieniona w poddankę, żona nie może posiadać — na równi z niewolnikami — żadnej własności. Święte prawa indyjskie orzekły wyraźnie, że wszystko, cokolwiek kobieta lub niewolnik odziedziczy albo otrzyma w darze, należy nie do nich, lecz do pana ich. Od urodzenia aż do śmierci pozostawała kobieta w Indiach pod opieką mężczyzny: najpierw ojca, potem męża, którego imienia nie wolno jej było wymówić, bo to go poniżało. Jako wdowa szła za nieboszczykiem na stos.