Ze Wschodu szła pogarda dla kobiet i upatrywanie w nich ułomności.

Demostenes19, zwróciwszy się kiedyś do Greczynek publicznie, zawołał: „Otrzyjcie łzy, stłumcie boleść waszą i okażcie cokolwiek mocy duszy, i dodajcie choćby jedną cnotę do wszystkich wad, jakimi was obdarzyła natura”.

Opowiadał on o bogatych Grekach, że żenią się, by „mieć dzieci prawowite, wierną strażniczkę domu i niewolnicę dla usługi, heterę20, płatną kochankę, dla miłości”. Mężczyzna, człowiek wolny w starożytnej Helladzie, uważał sobie za hańbę zajęcia koło domu. Wszystkie obowiązki spełniać musiała żona wraz z niewolnikami, ginąć w tłumie ich.

Cóż dziwnego zatem, że Platon21, filozof, dziękując bogom za osiem dobrodziejstw, którymi go obdarzyli, za jedno z nich uważał to, że urodził się mężczyzną, a nie kobietą?22 (Podobne dziękczynienie zawarte jest i w modlitwie żydów, którzy wołają: „Bądź pochwalony, Boże, Panie nasz i całego świata, któryś mnie nie uczynił kobietą!”.)

Przyjaciółką, powiernicą, towarzyszką uczt, zabaw i życia umysłowego mężczyzny w Grecji była hetera, płatna kochanka, która mogła rozporządzać sobą dowolnie, nieskrępowana więzami opinii i reguł życia rodzinnego.

Karierę swoją zaczynała najczęściej od służby w świątyniach bogiń miłości, zdobywając później najzupełniejszą swobodę.

Gdy żony dostojnych obywateli greckich więdły w ciasnych gineceach23, kochanki ich strojne, wspaniałe, obnoszone w lektykach po mieście, piły wszystkie rozkosze życia. Ujarzmiając mężczyzn czarem wdzięków i wykołysanego w bujnej niezależności umysłu, skupiając dokoła siebie zastępy najwybitniejszych poetów, filozofów i mędrców, wywoływały hetery — przez kontrast warunków bytu swojego — tym większe poniżenie kobiet zamężnych.

Ślubne małżonki były złem, tolerowanym z konieczności, tak że Platon w imieniu mężczyzn mógł śmiało powiedzieć: „Nie jesteśmy z natury skłonni do małżeństwa; potrzebne są prawa, zniewalające nas do tego24”.

Kapłanka rodzinnego ogniska, zepchnięta na stanowisko najpodrzędniejszej służebnicy, przed którą zamurowano drzwi i przedsionki świątyń domowych, żeby nie zapragnęła wyjść poza nie, uwierzyła, że dolą jej... klątwa samowyrzeczeń.