Po wiekach poniżenia, upośledzenia, krzywdy żon i matek pogańskich, skazywanych na śmierć za przekroczenia uchodzące bezkarnie małżonkom ich, Chrystus pierwszy uznał, że nie ma różnicy między winą mężczyzn a kobiet. „Kto z was bez grzechu, niechaj pierwszy rzuci na nią kamieniem28” — woła wobec pokutującej prostytutki. Od obojga małżonków żąda jednakowej względem siebie wierności. Każe mężowi miłować żonę tak, jak ona jego. Dzieje Apostolskie głoszą najwyraźniej, że „Duch Święty zstąpił zarówno na synów, jak i na córki29”.

Co stał się później z hasłami Chrystusowej sprawiedliwości?

Już Piotr apostoł nakazuje żonie ulegać mężowi30. Paweł pisze do Efezjan31, że mąż jest głową niewiasty, jak Chrystus jest głową Kościoła i występuje z całą gwałtownością przeciwko wykształceniu kobiet. „Nie pozwalam, by przez naukę niewiasta panowała nad mężczyzną, ale chcę, by była pokorna”32 woła, w liście zaś do Koryntian dodaje: „Każcie swym niewiastom milczeć na zebraniach wiernych, albowiem nie ma być im dozwolone, by mówiły, lecz by były uległe, jak to też nakazuje prawo33”.

Św. Tomasz z Akwinu34 nazywa kobietę bujnym chwastem, człowiekiem niedoskonałym, którego ciało dlatego tylko wcześniej się rozwija, że mniej ma wartości i przyroda mniej się nim zajmuje. Kobiety według niego rodzą się po to, by zostawać zawsze pod jarzmem swego pana i władcy, którego natura, dzięki przewadze, jaką go obdarzyła, stworzyła do panowania.

Chrześcijaństwo późniejsze tak dalece odbiegło od nauki Chrystusa, że jak na Wschodzie, u Żydów, Turków, Tatarów, kobieta uznana zostaje za istotę nieczystą, Ewę kusicielkę, służebnicę szatana, naczynie plugawości. Nigdy nie zepchnięto jej w otchłań takiej pogardy, jak wówczas Tertulian35, mędrzec, należący do tzw. Ojców Kościoła36, mówi: „Niewiasto, powinnaś zawsze chodzić w żałobie i w łachmanach ze łzami skruchy, aby ci zapomniano, żeś zgubiła rodzaj ludzki! Niewiasto, ty jesteś wrotami piekła37!”

*

Być jak najdalej od kobiety, nie dać uwikłać się w szaleńskie38 jej sidła!

Wiek XI–XII — całe średniowiecze, w którym dziwnie plącze się pogarda Ewy i kult Marii — rozbrzmiewa tym hasłem. Najdzielniejsze jednostki męskie w celach klasztornych szukają ucieczki przed pokusą grzesznych ust. Celibat zostawia na bruku olbrzymią ilość kobiet niezaradnych, nieumiejących pracować inaczej jak w domu. Punktem oparcia, ratunkiem przed śmiercią głodową stają się dla nich klasztory. Tłumnie też dążą pod stropy ich. Tchnienie sztuki i wiedzy idzie za nimi wzdłuż cichych naw, znajdując oddźwięk w rozbudzonych duchem czasu sercach i umysłach. Spragnione nauki zakonnice otrzymywały w XI w. nieraz bardzo wysokie wykształcenie. Uczyły się łaciny, filozofii. Niejedna uczona przeorysza zdobywała ogromny wpływ na sprawy kościoła i państwa.

Inne grupy mniszek uczyły dzieci w szkołach, pielęgnowały chorych, leczyły nędzarzy, przepisywały rękopisy lub wykonywały roboty artystyczne dla kościołów i na zamówienia bogaczy. Był to więc pierwszy etap umysłowej, społecznej i zarobkowej pracy kobiet, którą w XIII w. stłumiło rozprzężenie reguły klasztornej. Z przybytków nauki i pracy stały się zakony środowiskiem zabaw, plotek i — rozpusty.

Grzmi przeciwko nim Luter39, z niesłychaną zaciekłością uderzając w rozpasanie, sprzedajność, wyzysk i nadużycia duchowieństwa. Młot jego wstrząsa Europą. Przychodzi rewizja starych, zmurszałych porządków. Podnoszą głos wszystkie krzywdy. Stają do porachunku grzechy feudalizmu, który zaciążył na plebejuszach pięścią suzerena40. Pada wyłom po wyłomie.