Będąc wyrazem stopniowego doskonalenia się duszy poety, — jest ona jednocześnie wytworem jasnej jego samowiedzy. To znaczy, iż Dante przechodził równoległe dwa procesy: dążył do ideału — nazwijmy go ideałem moralnego piękna — i zarazem dążenie to rozmyślnie objawiał światu jako bardzo dawne, sięgające lat młodzieńczych, jako zasadniczy, jednolity kierunek duchowego rozwoju.
Nie dziwić się przeto, że chce za wszelką cenę powiązać Beatryczę z łaskawą panią. Z wyższego punktu widzenia — ta chęć starczy za fakt. Poeta wielkich pragnień ma prawo przetwarzać i swą przeszłość. Gdyby nie wiedział, że już ongi nosił w sobie porywy idealne, nie miałby w sobie pochopu idealizowania lat minionych, jak to czyni właśnie w Biesiadzie.
Dosyć przeto naturalnem mi się wydaje, że wielu subtelnych jego czytelników odważnie przypisało Beatryczy wszystkie te znaczenia szczytne, wszelkie te zamiary podniosłe, które musiały być szczeblami w rozwoju duchowym Alighierego. Peladan mówi: Beatrice z Nowego życia to kobieta lub piękność, Beatrice z Komedyi Boskiej to święta15 — z Biesiady zaś to Diotyma, objawicielka tajników świętych, albo filozofia.16
Jeszcze bardziej godna uwagi myśl d’Ancony, który mniema, że Beatrycze nie jest symbolem żadnej idei pojedyńczej, a więc ani filozofii, ani teologii, lecz widomym kształtem i symbolem idei wogóle. Jako taka rozwiązuje ona wszelkie wątpliwości i zawikłania, jako taka łączy w sobie, wszystko: wiarę i naukę, filozofię i teologię, ziemię i Niebo, Boskość i człowieczeństwo; stąd wniosek, że Vita Nuova, Convivio i Comedia związane są z sobą jakoby łańcuchem. Beatrycze jest w pierwszej tak odmalowana, ażeby mogła się stać z czasem Beatryczą Komedyi. Między dziewczęciem, które młody Dante widział nagiem w objęciach Amora, a niewiastą, której chwałę śpiewają anieli, jako mystycznej oblubienicy, uwieńczonej gałązką oliwną, odzianej w barwy wiary, miłości i nadziei — zachodzi wprawdzie różnica, lecz mimo to Beatrycze jest zawsze ta sama. Poezya i sztuka, miłość i wiedza, natchnienie i rozmyślanie — i, dodajmy — ideał kobiety, bez której wdzięku i czaru Komedya i Nowe życie byłyby tylko szacowną pracą drugiego Doctor Seraficus albo Angelicus, noszą wspólne imię — Beatrice.17
Jej to duch białoskrzydły unosi się nad całem życiem artysty, tak blizki nam dzisiaj jeszcze i wymowny, jakgdyby dopiero wczoraj ziemię porzucił, tak kochający i przezeń umiłowany, jakgdyby wczoraj dopiero stał się „słońcem, co niegdyś miłością pierś jego paliło” (Raj III).
Rozdział III. Wygnanie
I.
Dzisiejszy badacz dusz ludzkich, patrząc na tę trawiącą i pożerającą siłę uczucia, które wielki poeta włożył w miłość dla Beatryczy, zawyrokowałby odrazu, że nie urodził się on pod szczęśliwą gwiazdą. Verlaine nazwałby go najtęższą odroślą plemienia saturnijczyków, którego żywiołem jest nerwowość, zgryźliwość i nieszczęście. Śmierć ubóstwianego dziewczęcia była dopiero zwiastunem klęsk dalszych.
Ale klęski spadają tylko na ludzi żywych, czynnych w odmęcie świata, na tych, co mają wielkie namiętności, żądze i pragnienia i co swe odrębne od powszednich upodobania i ideały wyrzucają na zewnątrz, nie więżąc ich potulnie we własnem łonie. Jakoż i Dante żył życiem bogatem i czynnem. Od pierwszego wystąpienia w świecie zdradza naturę niespokojną, żądną szerokiego pola działania, — niema w nim ani śladu mnicha, ślęczącego nad księgami w zapomnieniu o rozkoszach i walkach ziemi. Albo może życie ówczesnych Włoch, a Florencyi w szczególności, miało tę własność porywania wszystkich w swój niebezpieczny wir, może to borykająca się duszawieku trzynastego rozwichrzała, czyniła wszystkich, nawet najspokojniejszych, awanturnikami lub szermierzami? Toć wtedy nawet słudzy Boży, biskupi i prałaci, dosiadali konia i wiedli na bój swoje owieczki, a każdy obywatel do dziesięciu różnych stronnictw, szamocących się z innemi dziesięciu partyami, należał.
Z licznych dramatów dziejowych, których widownią był ów wiek potężnienia indywidualizmu, — jeden wielki i dwa małe odbiły się na losach i dziełach Danta i wpłynęły głównie na ukształtowanie jego twórczości. To też zamiast szeroko uwzględniać historyę, co uważają za niezbędny wstęp do wszelkich prac nad wielkim florentczykiem i jako nieodzowny warunek do zrozumienia jego dzieł — zaznaczymy tu owe trzy wielkiej wagi momenta dziejowe.