Jeśli się zdarzy, że Poemat święty,

Co doń swą rękę przykładały społu

Niebo i ziemia, który przez lat wiele

Niszczył me ciało, przezwycięży kiedy

Srogość okrutną, co mi drzwi zamyka

Pięknej owczarni, gdziem spał jak baranek,

Wróg wilków, którzy wojną ją pustoszą, —

Z innym już wtedy i głosem i włosem,

Wrócę, Poeta, i nad mą chrzcielnicą

Laurowy wieniec włożę na me skronie.