Co ma oznaczać: Teutonicus, Henricus, Augustus, Septimus, Vivat.
Rozumie się, iż krytyka przytomna nie omieszkała sumiennie odeprzeć ryzykownych hypotez. Zajęła się ad hoc zbadaniem dziejów sekt Albigensów, Waldensów i wszystkich tajemnych zakonów średniowiecznych i wykazała, że one zgoła nie znały tych złożonych kluczy i ceremoniałów, których świadomość przypisują Alighieremu52.
Ma też dużo roboty z protestantami. Ci znów gwałtem dopatrują się w nim przedświtowego zwiastuna Reformacyi i nawet wyraźną jej przepowiednię w słowie VELTRO (Chart), które ma być jeno anagramem LVTERO (!!). Dzisiaj trzeba całe traktaty pisać, ażeby dowieść, że Dante był katolikiem wiernym, że jego rokosz przeciw Kuryi wypływa właśnie z głębokiej prawowierności. Oto jak wołają najlepsi jego znawcy:
„Ja przynajmniej, mimo całą jego samodzielność w rzeczach polityki, nie byłbym w stanie wyobrazić go sobie poza katolicyzmem i, gdyby Kościół zechciał go kiedyś urzędownie od siebie odtrącić, — wyrzuciłby jednę z najszlachetniejszych i najszacowniejszych pereł ze swej korony (Wegele)”.
Albo: „Całe to poema Florentczyka, gdy się je czyta z dobrą wiarą i bez pogoni za systemem, świadczy o myślicielu, lecz o myślicielu wrogim wszelkim schizmom i herezyom, uległemu wszystkim naukom katolicyzmu (Silvio Pellico)”.
Czyż nie widać stąd, że to był człowiek niezdolny do ciasnoty w jakiejkolwiek formie?
Tak, trzeba się wyrzec sensacyjnego rozdziału biografii i powiedzieć: Dante nie był sekciarzem w żadnym sensie, nie był stworzony do jarzma partyi. Był jeno w niebywałym stopniu niepodległy i szeroki; stąd wydawać się mogło, że uda się imię jego w tę lub inną doktrynę wciągnąć. Odkąd zerwał z partyą Gibelinów po niepomyślnych próbach powrotu do ojczyzny, był — i to całkiem świadomie — sam sobie partyą. Z niewysłowioną goryczą mówiąc o swej drużynie niegodnej i głupiej, która najsrożej z wszystkich nieszczęść wygnania barki przygniata, kończy o sobie:
Więc chlubą ci będzie,
Żeś był sam przez się stronnictwem dla siebie.
(Raj XVII).