Raj jest cały apoteozą nietylko opisaną, lecz i odczutą, nietylko powszechną, ale i własną. Nie podobna wątpić, że u schyłku swego życia poeta zaznał przedsmak wstąpienia w owo niebo poetyckie, które się zowie chwałą i nieśmiertelnością. Jeden z czcicieli, Johannes de Virgilio60, zapraszał go przecie do Bolonii, obiecując uroczystą koronacyę na wieszcza.

Już wtedy więc wawrzyn był przygotowany. Ale poeta nie kwapił się, radę kornego przyjaciela odrzucił, a sam szukał nowych zagadnień, nowych dla umysłu trudności. Czasami zdaje się jakoby miał ambicyę poznania wszystkiego i zostawienia wszędzie, we wszystkich większych miastach północnych Włoch — cząstki swej potężnej duszy. Wędrował więc do Mantuy, na grób Wergiliusza, i tam podobno wdał się w badania nad „Żywiołami ognia i wody”. Porwany żądzą przyrodoznawczą, po powrocie do Weronystoczył publiczną w tej materyi dysputę w kaplicy Ś-ej Heleny wobec całego ciała naukowego.

To pragnienie nauki i nauczania, wobec mnogości i rozkwitu szkół wyższych, bardzo łatwo mogło Alighierego zbliżyć do jednej z wszechnic. O tem, że był w Sorbonnie, niepodobna wątpić, wielu zaś jest zdania, że tam nawet wykładał teologię i egzegezę Pisma Świętego61. Inni sądzą, że szedł raczej uczyć się niż nauczać. Trudno z tem pogodzić późny bądź co bądź wiek poety. Przytem układ i styl ważniejszych prac naukowych Danta czyni wrażenie, jakgdyby one powstały właśnie z zapisków profesorskich — zwłaszcza rozprawa O mowie ludu62. Jest przeto więcej niż prawdopodobne, że zajmował katedrę, i to niejednokrotnie, bo i w Paryżu i w Bolonii, a może nawet w Padwie.

Łatwowierni chcieliby widzieć ślady stóp wielkiego wędrowca po całej niemal Europie, a przynajmniej doprowadzić je do Anglii63.

Nie mamy pewności jak długo korzystał z gościnnego dachu wielkodusznych władzców Werony. Najpewniej aż do roku 1317, choć, być może, z pewnemi przerwami. Zdaje się, że nawykły do ciągłej tułaczki i chciwy świata całego, nie umiał zagrzać miejsca, — cnoty leżenia wygodnego „pod pierzyną i w puchach łoża” nie posiadał. Nie wiemy też napewno kiedy zaproszony został i przybyłna dwór raweński ale sam ten okres ostatni w życiu poety ukazuje się w świetle wyraźnem.

Przynajmniej to, co o nim opowiada Boccaccio, brzmi bardzo pewnie i stanowczo.

Guido Polenta, zwany też Guido Novello, pan Rawenny, był bratankiem Bartłomieja da Polenta, którego widzieliśmy wyżej walczącego pod Campaldino, i nieszczęsnej jego siostry, Franczeski. Kronikarze sławią jego szlachetność, dzielność i wykształcenie, oraz lubowanie się w otoczeniu ludzi światłych. Dantemu okazał względy wyjątkowe, gdyż pierwszy wyciągnął doń rękę i z całą subtelną wyrozumiałością dla drażliwostek sławnego męża, zaprosinom swym dał formę jakoby o łaskę się ubiegał. Nie trudno domyśleć się, że poeta znalazł tutaj osłodę wygnania. To pewna, że rozwinął też bogatą działalność jako mistrz poetyki i zyskał wielu uczniów.

Są przypuszczenia, że wstąpił u schyłku żywota do zakonu Ś-go Franciszka; jednak nic poważnego na ich poparcie nie przytoczono, znany zaś sceptycyzm jego wobec sług Kościoła odbiera tym domysłom wszelką nawet logikę. A przytem był snadź po dawnemu mężem politycznym, skoro rycerski łaskawca wyprawił go z misyą poselską do Wenecyi w sporze, który wyniknął w r. 1321. Ta jednak podróż poety przez okolice błotniste podkopała właśnie jego zdrowie, którego starczyło już potem na bardzo krótko.

Los mu oszczędził samotności w tych ciężkich przejściach niemocy; zdaje się bowiem, że nie małą była mu pociechą blizkość dzieci. W Rawennie mieszkali Pietro Jacopo i córka, Beatrice64

Tkliwe podanie opiewa, iż ona-to najczulej wspierała go w ostatniej dobie życia, które zgasło w r. 1321, w dzień Podwyższenia Krzyża Świętego t. j. we Wrześniu, a potem bezmierny swój żal koiła w klasztorze...