Owszem, bo rzecz szczególna, jaki urok oficerski ma dla duchowego plebsu recenzent muzyczny poczytnego dziennika. Ludzie, zwłaszcza młode kobiety, całkiem inaczej na mnie patrzą. Mam wrażenie, żem odmłodniał i wypiękniał, że mi zarosła łysina i pociemniały włosy, że noszę mundur z dwugłowymi orłami na guzikach.

Piętnaście tomów pism ogłosiłem, drugie tyle złożyłoby się z rzeczy drobniejszych, to znaczy piętnaście wielkich ciężkich bitew, z których niejedna trwała lata, stoczyłem z epidemią głupoty, z żandarmerią cenzury, z piechotą schamiałej publiczności, ze strzelającymi zza płota reporterami, z ciężką jazdą uczonej krytyki krakowskiej, z batiarami450 kozactwa lwowskiego, ze stadami małp syjonistycznych, niezdolnych do własnej miny, z rublowymi markietankami konserwatyzmu — i żadne z moich krwawych zwycięstw i żadna z moich niezabliźnionych ran i żaden order, przyznany mi przez nielicznych i tym droższych memu sercu druhów i sprzymierzeńców — nie uczyniły tego wrażenia i nie dały mi tej siły — co kilka głupich recenzji muzycznych, umieszczonych w gazecie...

30 grudnia, środa

Zapewne ostatnia to w tym roku zwrotka. Wątpię, czy pisać będę jutro przed północą tj. przed narodzinami roku nowego.

Zakończę więc dzisiaj rozdział, w imię kalendarza. Zresztą nic się na widowni świata nie stało i oczywiście przez dzień jutrzejszy nie stanie, co by za taką stacją przemawiało logiczniej. Przeciwnie, wszystko wlecze się i trwa, wszystko jest w swym krwawo-leniwym biegu; rzekłbyś mózg sączący się z rozłupanego czerepu ludzkości. Nic się nie skończyło i nic się nie zacznie, prócz chyba setnej lub tysiącznej ofensywy Niemców i setnego lub tysiącznego jej powstrzymania.

A może by za wielkie wydarzenie poczytywać, że Anglia ogłosiła protektoriat nad Egiptem? Inna tylko forma tej samej ssąco — tłoczącej opieki, do której sfinksowa kraina faraonów od dawna przywykła!

Więc gdy nie ma podstawy do sporządzenia bilansu, uczynię krótki rachunek sumienia. Wypada on dla mnie bardzo korzystnie — odniosłem trzy zwycięstwa:

Pierwsze. Nie dałem się oszukać pogmatwanej sieci kłamstw ajencyjnych i nauczyłem się — o tyle o ile — czytać je wcale wprawnie. Niezgorzej też umiem orientować się co do stopnia szczerości i prawdomówności różnych urzędowych komunikatów, niemieckich, a nawet francuskich i angielskich, to znaczy: nie wierzę żadnym, a to z tej prostej przyczyny, że one przychodzą do nas odpowiednio spreparowane w laboratorium sztabu rosyjskiego.

I to znaczy też — że niewiele wiem na pewno. Ale przynajmniej o tej niewiedzy wiem.

Drugie zwycięstwo. Nie uległem pokusie żadnej orientacji. Poskromiłem całą gwałtowną i bezustanną żądzę posiadania jej. Orientacje mam przeważnie tylko na użytek bliźnich moich, z którymi obcuję i rozmawiam. W głębi duszy jednak czuję, że na cudzych mistyfikacjach budować poglądów nie potrafię. Narody walczące dopiero teraz się obnażyły, z tym, co jest w nich złego i z tym, co jest dobrego. Ale cóż, kiedy my tego nie widzimy, nie wpuszczani ani do kuchni dyplomatycznej ani na pole bitwy. A jeśli chodzi o moje sympatie, mam ich tyle, ile jest objawień wielkości i heroizmu i ile perspektyw niezawodnych zbogacenia świata wielkością i heroicznym na życie poglądem. Ludy szare, brzydkie i bezpłodne, a przy tym ze skłonnościami wężów dusicieli, mogą sobie nie istnieć. Genialnym i pracownym i wolnym — przebaczam wszystkie zbrodnie i błędy.