— A tak, śmiał się, jak Niemcy włożą w kraj parę miliardów, żeby go ukultywować i jeszcze więcej miliardów z niego wyciągnąć, to będzie ruina. Jużci368 Niemcy, proszę pani, żłopią piwsko, ale nędzę i brud wylewają za granicę państwa.
— To pan, widzę, lubi typy zniemczone.
— A pani lubi politycznych szulerów warszawskich i naród głupi i ciemny?
Śmiejąc się znowu, szczerze i rozlewnie, wstał, podał wszystkim rękę i poszedł, gapiąc się znowu po twarzach gości, siedzących pod ścianami długiej kiszki kawiarnianej.
— Idiota — rzucił za nim ktoś.
7 grudnia, poniedziałek
I czyżby znowu karta się odwróciła?
Już wczoraj wieczór, w kawiarni au grand U ktoś przyniósł wiadomość, że Łódź zajęły wojska niemieckie. Oczywiście, zabłąkana z przed dziesięciu dni plotka, więcem jej nawet nie podał369w swym codziennym pensum pamiętnika. Choć coś mnię tam pod progiem świadomości niepokoiło i nawet we śnie spokoju nie dawało.
Dzisiaj w południe spotkałem wielu znajomych, dawniejszych jeszcze kolegów z Łodzi. Witając się ze mną, rzucili lakonicznie: „Łódź zajęta”.
Potem natknąłem się na znajomego dziennikarza i kuplecistę, który mi oświadczył, że tylko co przybył z Łodzi, że opuścił ją onegdaj, w sobotę wieczór (dziś podróż taka trwa istotnie 30–40 godzin), w chwili, gdy przednie straże niemieckie podchodziły do miasta, i że wszystkie bez wyjątku władze łódzkie znajdują się już w Warszawie.