Drżąc przed nadbiegających hukiem omnibusów3,

I jak relikwie tuląc u boku miłośnie,

Woreczki, szyte w kwiaty lub w godła rebusów.

Drepcą jak marionetki — lub podobne rannym

Zwierzętom — wloką swoje umęczone członki,

Lub drgają mimo woli ruchem nieustannym,

Te przez jakiegoś biesa poruszane dzwonki. —

Wzrok ich, to głębia, kędy4 nocą woda świeci.

Błyszczy — i mimo starość jak świder przeszywa,

W ich spojrzeniu jest boski wyraz oczu dzieci,