Czasami marynarze dla pustej zabawy

Chwytają albatrosy, wielkie morskie ptaki,

Co niby towarzysze spokojni mkną w szlaki

Gorzkich otchłani morza, które prują nawy4.

Zaledwie je na pokład załoga poniosła,

A natychmiast te króle błękitu wspaniałe

Bezsilnie opuszczają swoje skrzydła białe

I ciągną je za sobą jak drewniane wiosła.

Ten skrzydlak, jakże teraz na pokładzie nawy

Niezdarnie się porusza! Jak on śmieszny tobie,