W ciemnym lub matowym złocie,
Rój się kaskad iskrzył w łzach.
Katarakty tam ciężące,
Jak firanek szklanych zwój,
Na kruszcowych ścian tysiące,
Płaszcz rzucały lśniący swój.
Miast119 grup drzewnych — kolumnady
Otoczyły jezior zrąb,
Gdzie olbrzymie się Najady120,
Jak kobiety, patrzą w głąb.