W oczach twych płoną jeszcze nocne twe chimery19,

I widzę, jak kolejno mienią blask twej cery

Szał ze zgrozą milczącą i zlodowaciałą.

Czyliż zielony sukkub20 i diabełek sprzeczny

Miłość i strach ci wlały do swego kielicha?

Czy cię dłoń despotyczna jakiejś mary spycha

W toń jakiejś Minturnowej głębiny bajecznej?

Chciałbym, ażebyś zdrowia zapachem dyszała

I by w łonie twym zawsze silna myśl mieszkała.

I by twa krew chrześcijańska drgała w takt rytmiczny,